Polina Gagarinahttp://img.rtve.es/

Niedawny finał Eurowizji był dobrą okazją do podpatrzenia sposobów na wzbudzenie zainteresowania szerszej publiczności. Zadanie było o tyle trudniejsze, że w tym roku, na żywo, transmisję oglądały miliony Australijczyków i być może cały okrągły miliard Chińczyków, jeśli wierzyć w popularność tego show w tych odległych krajach. Jaką charyzmą i jakim pomysłem musieli odznaczać się artyści, żeby przez 2 minuty przykuć uwagę widzów zgromadzonych nie tylko w hali widowiskowej w Wiedniu ale i na całym niemalże świecie przed telewizorami?

Interesujący wygląd

Na pewno wielu z nich nie można odmówić interesującego wyglądu. Seksapil posunięty do granic przyzwoitości (jak na publiczną telewizję przystało), ostry makijaż jak u Gruzinki, czy chociażby jakiś gadżet, taki jak słuchawki na uszach słoweńskiej piosenkarki miały pomóc wyróżnić się z tłumu artystów i zostać zapamiętanym.

Oryginalna prezentacja

 

Jeśli solista wyglądał nieco skromniej, chórek wokalny, muzycy lub tancerze nadrabiali za niego zaległości. Wokół niektórych wokalistów naprawdę wiele się działo. Belg co chwila włączał się i oddalał od choreografii swojego otoczenia, Czarnogórec wydawał się o wiele przystojniejszy i młodszy dzięki wirującym wokół niego baletnicom, a Szwed przywołał do pomocy cała armię wirtualnych ludzików.

Zaskakujące treści

reperezentantka Polski na Eurowizję 2015
http://www.formulatv.com/

Byli też i tacy, którzy postawili na przekaz. Francuzka w swojej monumentalnej piosence przypominała Europejczykom ich historię, Rumuni skupili się na teraźniejszości i ciężkim losie tak zwanych „eurosierot”, czyli dzieci, których rodzice wyjechali za pracą na Zachód zostawiając je same w kraju, a nasza reprezentantka Monika Kuszyńska wystąpiła z uniwersalnym przekazem „In the name of love”.

Który sposób okazał się najbardziej skuteczny? Ja już wiem, a Wy?

By Marta

Dodaj komentarz