miedziana kadź
http://images.travelpod.com/tripwow/photos/ta-00a3-0f86-cae0/copper-vats-zywiec-poland+1152_12857786611-tpfil02aw-27506.jpg

Jeśli ktoś pomyślał, że popełniłam błąd w słowie „warzenie” pisząc je w tytule przez „rz, a nie przez „ż”, to sam jest w błędzie. Dla wyjaśnienia powiem, że chodziło mi o „warzenie piwa”, a nie na przykład o „ważenie chmielu” na kilogramy. Chociaż, gdy się nad tym głębiej zastanowić, to pewnie i to ważenie i to warzenie są tak samo ważne w tradycyjnym browarze, o którym chcę dziś napisać. Ale zaraz, zacznijmy od początku, zanim naprawdę nawarzę sobie piwa:-)

Najpierw warzenie…

Cały ten ambaras z pisownią bierze się stąd, że słownictwo używane przy produkcji piwa pochodzi z naprawdę odległych czasów. Warzelnie znane były już w starożytności, a w Polsce do dziś istnieją browary, których działalność potwierdzają dokumenty z XIV w. Tu, jak przed wiekami w wielkich miedzianych kadziach miesza się słód pszeniczny z wodą i warzy go, czyli podgrzewa do temperatury wrzenia wraz z chmielem. Długość tego procesu zależy od oryginalnej receptury i tradycji wytwarzania trunku w tym konkretnym browarze.

A po warzeniu…

Mimo całej tej historycznej otoczki, współczesne browary to bardzo nowoczesne zakłady produkcyjne, w których obowiązują jak najbardziej rygorystyczne normy jakościowe i sanitarne na przykład podczas fermentacji piwa, która następuje po warzeniu. Wyobraźmy sobie proces fermentacji piwa w otwartych kadziach, takich jak tu i zastanówmy się ile warunków musi zostać spełnionych, aby przebiegał on prawidłowo. Przede wszystkim ważna będzie temperatura piwnic (można się domyślić skąd pochodzi ta nazwa), ale też nieskazitelna czystość, aby fermentacja piwa po dodaniu drożdży zakończyła się wytworzeniem aromatycznej brzeczki, a nie nie nienadającej się do wypicia brei. Jeszcze tylko odrobina leżakowania i piwo będzie gotowe do rozlania w butelki. Obyśmy tylko my go nie rozlali delektując się nim podczas leżakowania 🙂

źródło obrazka: images.travelpod.com

By Marta

Dodaj komentarz